wtorek, 7 października 2014

30 miesięcy.

Urodziła się 7/04/2012 roku. Cztery godziny czystej przyjemności jaką okazał się poród i o 16:01 na mojej piersi ułożyli 3280 gram najczystszej miłości. Płakałam. On płakał. W końcu zaczęła płakać i ona. Maleńkie usteczka ściskały niezdarnie moją pierś, a On scałowywał moje łzy. Była tak piękna, jedyna, wyczekana, tak bardzo nasza, że aż bolało. Przewróciła nasze życie do góry nogami. Tak szybko musieliśmy dorosnąć, ale czym to było w porównaniu ze szczęściem jakie nam dała? Wzruszała nas do łez, każdego dnia. Każdym ziewnięciem, kichnięciem, uchyleniem usteczek , aż w końcu pierwszym uśmiechem. Pękaliśmy z dumy, kiedy usiadła zupełnie sama, kiedy postawiła pierwszy krok i po raz pierwszy wydukała ' TATA'. Wieczorami stawialiśmy nad jej łóżeczkiem i ściskając swoje dłonie dziękowaliśmy Bogu, wszechświatowi i samym sobie, czym zasłużyliśmy na taki cud? Spędzaliśmy noce kołysząc jej ciałko w ramionach, kiedy purpurowe policzki płonęły gorączką, dziąsełka puchły, a zmęczone powieki opadały z wyczerpania. Pierwsi posadziliśmy ją na huśtawce, zaśpiewaliśmy kołysankę, nakarmiliśmy bananem, zabraliśmy do ZOO. Byliśmy przy niej w każdej z najważniejszych chwil jej życia umierając z miłości.
Czas przelewał nam się przez palce, dni uciekały zbyt szybko. Wciąż nam Jej za mało.
Dziś nie ma śladu po maleństwie, które wzrokiem prosiło o utulenie, głośnym krzykiem domagało się posiłku i zupełnie bezbronnie ukrywało się w wielkich ramionach taty. Dziś mamy rezolutną, mądrą dwu i pół latkę, która zachwyca każdego, kto na nią spojrzy, bo jak nie zachwycić się taką dawką słodkości w dziewięćdziesięcio centymetrowym ciałku? Mówi, śpiewa, recytuje wierszyki i rozczula nas codziennie. Ledwo potrafi doliczyć do trzech, chociaż czasem udaje się i do pięciu, każdy kolor aktualnie jest 'blue' , pokazuje różki już coraz częściej i śpi zupełnie sama w swoim dużym łóżeczku!
Patrzę na nią i zastanawiam się, gdzie podziała się moja dzidzia? Kiedyś byłam centrum jej wszechświata, dziś wciąż kocha mnie tak samo, ale z każdym dniem potrzebuje coraz mniej. Wszystko chce robić 'SAMA' , a ja chociaż chodzę dumna jak paw, tak bardzo tęsknię za  maleństwem.
Nauczyła nas miłości i uczy nas jej codziennie na nowo. Jak kocha dziecko zrozumie tylko rodzic.


































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz